Dandie Dinmont historia rasy

 Niezwykły pies Dandie Dinmont Terrier

  • Jedyna rasa psów na świecie której nazwa wywodzi się od bohatera książki
  • Jedyna rasa psów na świecie której szkocka szlachta w roku 2014 w czasie uroczystych obchodów 200 rocznicy powstania rasy, którą to uroczystość transmitowała TV BBC, nadała prawo noszenia kiltu w kolorze biało czarnej kraty.
  • Jedyny pies na świecie który może powiedzieć, że jest nie tylko psem z rodowodem ale również, że jest prawdziwą szkocką szlachtą.
  • Jedyna rasa której nazwa maści wywodzi się od kulinariów i nosi dumną kynologiczną nazwę: pieprz i musztarda. 
  • Najdroższy pies na świecie za którego książę hrabstwa Northumberland ( jak głoszą podania) dawał całą wieś ... o tym czy pies został sprzedany dowiedzą się Państwo w dalszej części tego artykułu.

Dandie Dinmnt Terrier to niezwykła i bardzo rzadka rasa psów.
Niezwykle jest w tym psie wszystko jego wygląd, charakter, historia powstania, a nawet nazwa ….

Danndie,  jest to jedyna rasa psów na świece której nazwa wywodzi się od fikcyjnej postaci, bohatera,  wydanej w 1814 r. powieści Sir Waltera Scotta „Guy Mannerin czyli ,Astrolog”. Dandie Dinmont ( bo o nim tu mowa ) był szachcicem, dzierżawcą, zapalonym myśliwym otoczonym gromadką małych dzielnych terrierów o których mówił „Mam w domu sześć terierów … Mam starego Pieprza i starą Musztardę, młodego Pieprza i młodą Musztardę i maluśkiego Pieprza i maluśką Musztardę ……… Taka to moja fantazja, żeby zaznaczyć ich rasę. Sam książę przysłał do Karolkowej Zagrody, że by dostać jednego z Pieprzyków i Musztard Dandy’e-go Dinmonta”, a o ich charakterze powiedział „nie boja się niczego co ma owłosiona skórę …”. Opisy psiaków do tego sympatyczna, szczera postaci Dandiego Dinmonta sprawiły, że po ukazaniu się powieści opisane przez W.Scotta terrierki zostay zauważone jako rasa i z wiejskich zagród coraz iczniej trafiały na dwory i do salonów. Wielką ich miłośniczą była królowa Wiktoriia, stały się też ulubieńcami monarchy Francji Ludwika Filipa. Pojawiały się na obrazach między innymi Edwina Landseera i Thomasa Gainsborougch.
Sam Sir Wolter Scott wielki miłośnik psów miał ich kilka i to właśnie jego psy posłużyły jako wzorzec opisywanych, we wspomnianej książce, sympatycznych nieustraszonych piesków, a które to psiaki jednocześnie stały się pierwszymi promotorami tej niezwykłej rasy.

Poniżej  Sir Wolter Scott i jego dandie

Ale informacje o tej rasie psów pojawiły się dużo wcześniej, przed wydaniem powieści. Ich cechy takie jak: niewielkie wymagania, duża odporność i przyjazny charakter oraz nieustępliwość w polowaniach powodowały, ze były chętnie hodowane przez koczowniczych cyganów oraz ludność zamieszkałą na pograniczu Szkocji i Anglii. Pierwsze wzmianki zapisane o rasie, można odnaleźć już w 1700 roku. Za pierwszego hodowcę uznaje się Jamesa Willama Allana który ok. 1734 wiódł życie wędrownego grajka i gawędziarza, a w podróżach towarzyszyła mu grupa małych piesków ze względu na niezwykłą barwę zwanych początkowo „Piper Allan Terrier: lub „pepper and mustard terrier”. Kilka razy w roku Cyganie organizowali konkursy, podczas których psy musiały wykazać się sprytem i walecznością w polowaniu na lisy, borsuki i żbiki. Zwycięzcami w tych kłusowniczych zawodach były zazwyczaj psy w typie teriera o twardym włosie i krótkich nóżkach, szczególnie waleczne i zajadłe. Okoliczna szlachta traktowa te zawody  jako swoistego rodzaju rozrywkę i przybywała nawet z odległych stron popatrzeć na te zmagania. Kroniki wspominają, ze książę hrabstwa Northumberland, przejawiał zainteresowanie tymi zawodami, chciał pewnego razu kupić sobie małego zwycięskiego teriera imieniem Hitchem, który okazał wyjątkową zajadłość i ostrość. I choć starał się o niego, to właściciel psa,  Allan, wzbraniał się go sprzedać. Książę posunął się nawet do tego, że zaproponował Allanowi oddanie za psa na własność całego wiejskiego gospodarstwa, bez jakiegokolwiek czynszu czy zapłaty. Ale wędrowny muzykant William Allan pozostał niewzruszony i zapytał księcia wprost – „A co mnie, grajkowi, po gospodarstwie?” i psa nie sprzedał.  Zainteresowanie tymi małymi walecznymi psiakami rosło i zaczęły pojawiać się w gospodarstwach szkotów i anglików by w końcu zaistnieć we wspomnianej powieści która okresliła ich rasę. Dodać w tym niejscu należy, że dla upamiętnienia wspomnianego wydarzenia co roku w otoczeniu posiadłości Sir Woltera Scotta organizowane są doroczne wyścigi dandie, poniżej migawka z zawodów.

 

A tak przedstawiano na rycinach Pana Dandie Dinmonta w towarzystwie małych terierów.

Z pewnością, mimo wszystkich zalet, swoją popularność dandusie zawdzięczają powieści Sir Waltera Scotta, po której wydaniu rasa przeżyła prawdziwy rozkwit.  W tamtych czasach  powodzenem były one używane do polowań i norowania małej zwierzyny.  
Niezwykła budowa dandie dinmont terriera pozwała mu na spełnianie takich oczekiwań jakich inne psy nie mogły. Zadaniem dandie było wypłaszanie zwierzyny z nor, a do tego potrzebny był niezwykle odważny, samodzielny, mały, zwinny piesek. Takim psem okazał mały dandie, którego potężna, w stosunku do reszty ciała, czaszka, umocowana na masywnym karku skutecznie osłaniała klatkę piersiową przed ewentualnym napastnikiem, a zwinne małe gibkie ciałko i rozważna odwaga powodowały, ze doskonale nadawał się do penetrowania tak nieprzyjaznego środowiska. Zaś jego spokój i opanowanie oraz niższy niż u innych terierów próg pobudzenia powodował, że prace w terenie ten niezwykły pies prowadził ze spokojna rozwagą, a donośny, mocny głos jaki potrafi wydać z siebie wzmacniany w norze sugerował potencjalnym ofiarom, że napastnik ma potężne rozmiary co pozwalało mu z powodzeniem wypłaszać i skutecznie polować na borsuka, lisa a nawet rosomaka, był też używany do polowań na wydry.
Jednocześnie ich nietuzinkowa uroda, miły ujmujący sposób bycia i niekonfliktowy charakter powodowały, że chętnie otaczano się tymi rozumnymi i wdzięcznymi pieskami traktując je jako psy do towarzystwa.

Choć po sukcesie powieści Sir Waltera Scotta rasa była powszechnie znana, to jednak nie wszyscy akceptowali jej odrębność i nie zawsze chcieli widzieć w nich rasę. Powszechnie znany jest przypadek sędziego na wystawie psów w Birmingham w 1867 roku, który kategorycznie odmówił oceniania zgłoszonych na wystawę Dandie Dinmont terrierów, nazywając je zbieraniną kundli. Takie podejście oczywiście nie zniechęciło miłośników rasy i dandie coraz liczniej zaczęły pokazywać się na wystawach.

Poniższe zdjęcie przedstawia Dandie Dinmont Terriery i ich waścicieli na jednej z pierwszych wystaw na których zostały zaprezentowane.

Dwie wojny światowe niemal doprowadziły do wyginięcia rasy. Na szczęście, rasa ta zdobyła również popularność w Stanach Zjednoczonych i po wojnie właśnie stamtąd kilka osobników trafiło do Europy wzmacniając obecną tu, znacznie osłabioną populację.

Niemniej lata świetności jakie miała ta rasa przez wiele kolejnych lat po 1814 r. już minęły….Nadszedł nawet moment w którym rasa Dandie Dinmont Terrier została uznana za rasę której grozi jej całkowite wyginięcie. Statystyki wykazują, że w roku 2003 urodziło się na całym świecie jedynie 76 szczeniąt z czego w Niemczech (gdzie statystycznie do innych regionów rasa była i jest nadal popularna) 38 dla porównania w roku 2002 w samych Niemczech urodziło „aż” 96 dandie. W z zamiłowania do psów Francji w roku 2000 przybyło jedynie 18 szczeniąt, a w dwa lata później już tylko  4 szczenięta tej niezwykłej wartej poznania rasy. 

Dandie Dinmont Terrier został wpisany na listę ras zagrożonych wyginięciem.

W Anglii powstała grupa zapaleńców czyniących ogromne wysiłki mające na celu odrodzenie i propagowanie rasy. Do grupy tej należy do też potomek Sir Waltera Scotta, który mieszka w dawnej siedzibie rodu otoczony dandusiami. To między innymi dzięki jego staraniom, w tym niezwykłym miejscu obchodzono uroczystość 200 lecia rasy ( datatę wyznacza pierwsze wydanie książki  Sir Waltera Scotta „Guy Mannerin czyli Astrolog” ) w 2014, a w 2017r. uroczyście celebrowano 175 rocznicę urodzin Old Ginger-a pierwszego dandie zarejestrowanego w angielskim  Kennel Club. Co ciekawe, każdy z obecnych właścicieli może wywieść rodowód swojego pupila aż do Old Ginger-a protoplasty rasy. Zarówno ta uroczystość jak i 200-lecie rasy były szeroko komentowane w prasie i towarzyszyła im TV BBC. Dla Old Ginger, psa, uznanego umownie za przodka wszystkich dandie, miłośnicy rasy ufundowali pomnik który w 200 rocznicę powstania rasy stanął na dziedzińcu dawnej psiarni mieszczącej się przy zamku  Sir Wolter Scotta. 

A tak wyglądał doniosły moment nadania rasie Dandie Dinmont Terrier prawa do noszenia kiltu w kolorze biało czarnej kraty, barw jakie określają przynależność rodową szkockiej szlachty:

i uroczystości z okazji 200 rocznicy powstania rasy.

Po tych szeroko komentowanych w prasie i telewizji wydarzeniach, nastała w Anglii prawdziwa moda na dandie i wszelkie gadżety z nimi związane. A rasa.., zupełnie jak za czasów Sir Woltera Scota wyszła z cienia i ponownie zaczęła wzbudzać ogromne zainteresowanie i groźba, że zginie, odejdzie w niepamięć na razie minęła.

Poniżej śliczna, w pięknie uszytym na miarę kilcie, suczka importowana z Niemiec:  German Dandies Shirley McLane, wł. Dorota i Artur Kolos hod. ARKOLDOR , zdjecie: Artur Kolos. W tym miejscu, wypada dodać, że Artur i Dorota, zaczynali przygodę z dandusiami, od pieska z mojej hodowli TOFFI Canis Terra, który dzięki ich wspaniałej opiece jako pierwszy dandie w Polsce zdobył tytuł Champion Krajów Nadbałttyckich. Zakochani w rasie sprowadzili  do kraju piękną Shirley.

W roku 2008 przybyły do Polski moje pierwsze dandie ( zapraszam do : Kilka słów o naszej hodowli ) . W sumie w kraju były 4 psiaki tej rasy: moje dwa, leciwy piesek przywieziony z Węgier, przez miłośników tej rasy i starsza suczka, przybysz z Niemiec. Dużo jeździłam z nimi na wystawy, pisałam o rasie na forach i coś drgnęło i w roku 2010 zarejestrowanych było 11 przedstawicieli rasy: 5 psów i 6 suczek z czego z uprawnieniami hodowlanymi jedynie dwa psy i dwie suczki. W roku 2013 zarejestrowanych w ZKwP było już 20 i sztuk ku zadowoleniu wolno rosnącej rzeszy, miłośników tej rasy, tendencja rosnąca w ilości dandie w Polsce jest stała.

Shirley nie była jedynym dandusiem importowanym po 2008 roku do Polski, poza moją hodowlą. w hoddowli Jack's Clan zamieszkał SEAN CONNERY German Dandies, tu również bodźcem do sprowadzenia kolejnego dandusia był wcześniejszy zakup tym razem suczki z mojej hodowli TESS Canis Terra i bliższe poznanie tych uroczych psiaków. 

Historia wskazuje, że dandie to pies ze wszech miar wart bliższego poznania.
Dandie Dinmont Terrier należy do grupy terierów nisko nożnych jest to pies o miłym usposobieniu, bardzo przywiązujący się do właściciela, uczuciowy, przymilny do tego bardzo inteligentny, szybko się uczy i uwielbia zabawy. Trzeba dodać, że to pies gadający w chwilach radości i zadowolenia wydający z siebie pomruki, gulgotki i inne pocieszne dźwięki którymi okazuje radość. Obserwując tę rasę mogę stwierdzić, że to taki mały „molos” wśród terierów, spokojny i opanowany prowadzony przez spokojnego opiekuna nie zaczepia innych psów i nie prowokuje awantur, na co dzień są spokojne i łagodne i oddane swojemu człowiekowi.

Z uwagi na przemiły kochający charakter, nieliniejącą sierść w Czechach z powodzeniem są wykorzystywane w dogoterapii. W Anglii chętnie trzymane w domach gdzie są dzieci lub tam gdzie trzeba dotrzymać towarzystwa osobie starszej.

Cały wygląd Dandie Dinmont Terriera, powoduje, że mało kto może przejść obok tej rasy obojętnie.

Na pierwszy rzut oka wzrok przykuwa ich niezwykle wymowne spojrzenie ogromnych, pięknych, rozumnych i wydawało by się, że lekko załzawionych oczu. Prócz oczu charakterystyczna dla tej rasy jest jedwabista czuprynka zawsze przynajmniej o ton jaśniejsza niż kolor tułowia taką niezwykłą ozdobą nie może poszczycić się żadna inna rasa. Cecha charakterystyczną jest też grzbiet który za kłębem opuszcza się niżej następnie wznosząc łagodnie na wysokości lędźwi, by znów łagodnie opaść ku nasadzie ogona wygiętego zawadiacko w kształt tureckiej szabelki noszonego raczej prostopadle i uniesionego w chwilach pobudzenia.

Jego wydłużone ciało znamionuje zwinność i siłę, i choć na pierwszy rzut oka nikt by nie podejrzewał tego psa o sportowe wyczyny w jednej chwili potrafi wystrzelić niby pocisk i poruszać się ze zwinnością i szybkością łasicy. W swojej ojczyźnie często pojawiają się na torach agility biorą też udział w innych psich sportach.

Szata jego jest odporna na warunki atmosferyczne i prócz codziennego prze szczotkowania i trymowania dwa razy do roku (psa wystawowego częściej) nie wymaga specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych. Jeśli do tego doda się się fakt, że jest to pies nie liniejący mamy psa idealnego.

Dandie występuje w dwóch odmianach barwnych: pieprzu i musztardy wraz z odcieniami tych kolorów, podbrzusze łapy i czuprynka powinny mieć kolor jaśniejszy od tułowia. Pełnię barwy i bujności szaty dandie osiąga w wieku około trzech lat. Co ciekawe krzyżując ze sobą pieprza i musztardę zawsze otrzymamy szczenięta w kolorze pieprzu, bądź musztardy – nigdy np. w łay.
Dandie jest psem małym wielkość w kłębie nie powinna przekraczać 28 cm w waga może wahać się w granicach 8 – 12 kilogramów.

Co ciekawe, szczenięta znacznie różnią się od dorosłych osobników. Musztardy rodzą się brązowe, pieprze czarne i wybarwiają się z wiekiem. Dandie może się zmieniać nawet do trzeciego roku życia, dlatego ważne jest by szczenięta kupować z dobrego sprawdzonego żródła.

Są niezwykłymi, przemiłymi i raczej nie kłopotliwymi towarzyszami człowieka, nikt nie zna odpowiedzi dlaczego właśnie ta tak urokliwa rasa odchodzi w zapomnienie. Każde narodziny tych psów stanowią sensację i budzą wielkie zadowolenie wśród miłośników i sympatyków rasy na całym świecie, bo dają nadzieję, no to, że nie stanie się z nią to co z innymi rasami psów np. rasą Clydesdale terrier, której już praktycznie nie ma … .

Dziękuję, za poświęcony czas i zapoznanie się z historią powstania oraz dalszych dziejów mojej ukochanej rasy psów.

Wszelkie prawa zastrzeżone
JolantaMiąsek
http://www.canisterra.pl
źródło: między innymi z opracowania Pani Elżbiety Chwalibóg.”

Zdjęcia z obchodów 200 rocznicy powstania rasy dzięki uprzejmości Paula Keevil.